Wydanie nr 193/2020, Sobota 11.07.2020
imieniny: pokaż (14 imiona)Benedykt, Pius, Pelagia, Siepraw, Olga, Wyszesława, Kalina, Placyd, Sawin, Cyrus, Zybert, Zybracht, Zybart, Zygbert
ReklamaKontakt
  • tvregionalna24.pl
  • tvmalbork.pl
  • zulawyimierzeja24.pl
  • tvdzierzgon.pl

4 miesięczny Ignaś chory na serce potrzebuje naszej pomocy! Potrzeba 200 000 zł na leczenie - zobacz jak możesz pomóc.

4 miesięczny Ignaś chory na serce potrzebuje naszej pomocy! Potrzeba 200 000 zł na leczenie - zobacz jak możesz pomóc. fot. http://rik.pl/ignas/
Prosimy, pomóżcie uratować życie naszego synka! On jest całym naszym światem!” - apelują rodzice 4 miesięcznego wojownika Ignasia.

- To był najpiękniejszy dzień w naszym życiu. Ignaś urodził się w Malborku, w dniu planowanego porodu 16.03.2018 roku. Ten dzień bardzo szybko stał się dla nas początkiem prawdziwego koszmaru, w którym lęk przeplatał się z łzami, a bezsenne noce szybko odcisnęły piętno na naszym zdrowiu. Niecałą dobę  po porodzie okazało się, że nasz maleńki synek ma za niską saturacje – prawidłowy poziom to minimum 95%, a nasz synek miał poniżej 90%! Wiedziałam, że coś jest nie tak…”- opowiada zrozpaczona mama.

 
Noworodek został podłączony pod tlen jednak to nie przyniosło poprawy. Po dzidziusia przyjechała karetka i niezwłocznie zabrała Go do szpitala w Gdańsku. Okazało się, że Ignaś ma bardzo rzadką, wrodzoną wadę serca – całkowity nieprawidłowy spływ żył płucnych, typ nadsercowy. Diagnoza lekarska była ciosem dla rodziców jednak nie poddali się, a odnaleźli siłę na walkę o zdrowie swojego dziecka.
 
Ignaś został przetransportowany samolotem z Gdańska do Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Rodzice podążali za synkiem samochodem przez całą Polskę. Gdy dotarli do Zabrza, lekarze poinformowali rodziców o możliwych konsekwencjach zabiegu.
 
„To było straszne, usłyszeć, że nasze dziecko może umrzeć. Przecież ono się dopiero urodziło…” – szlocha mama, wtulona w ramiona męża.
 
Ignaś miał dopiero kilka dni, kiedy lekarze zaczęli przygotowania do operacji na otwartym sercu w krążeniu pozaustrojowym. Operacja odbyła się 23 marca i trwała 5 godzin. W czasie operacji nastąpił wyciek krwi spod serduszka. Lekarze musieli znowu zabrać dziecko na salę operacyjną, w celu wykonania powtórnej operacji. Łącznie po 10 godzinach operacji, Ignaś żył. To był cud. Lekarze stwierdzili, że skorygowali wadę.
 
„Czekaliśmy na Ignasia w kaplicy szpitalnej, błagając Boga, by nam Go nie zabierał… Po kilkunastu dniach zostaliśmy wypisani do domu, szczęśliwi, że w końcu możemy wrócić całą trójką do ukochanego domu.” – wspominają rodzice.
 
Niestety, po trzech tygodniach od wypisu ze szpitala, rodzice Ignasia zaobserwowali pogorszenie się stanu niemowlęcia. Duszności, zasinienie widoczne wokół ust i oczu. Znów cała rodzina trafiła na oddział kardiologii dziecięcej w Gdańsku. Po badaniach okazało się, że Ignasia dopadła najczęstsza komplikacja przy tej wadzie. Jego żyły płucne zwężyły się, co spowodowało nadciśnienie w płucu, konsekwencją czego było niedotlenienie całego organizmu.
 
„Znów strach, znów taka sama wyprawa przez całą Polskę po życie naszego Synka. W Zabrzu lekarze potwierdzili diagnozę, jaką usłyszeli rodzice w Gdańsku. Dali nam 30 % szans na to, że Ignaś przeżyje tą operację. On jednak udowodnił, że jest silny i wyszedł z niej bardzo dzielnie spędzając kolejne kilkanaście dni w szpitalu, aż do momentu, kiedy zostaliśmy wypisani do domu.” – opowiadają rodzice.
 
Tym razem, szczęście rodziny trwało jeszcze krócej, bo tylko 2 i pół tygodnia. Dzięki doświadczeniu uzyskanemu przez rodziców podczas poprzednich komplikacji, rodzice byli w stanie szybko zareagować, wiedząc jak należy postąpić. Bez zastanowienia pojechali do Gdańska gdzie Ignacy przeszedł cewnikowanie serca. Znów okazało się, że żyłki są zwężone. Jedynym plusem było tylko to, że łożysko płucne jest w pełni wykształcone, inaczej nie byłoby już dla niemowlęcia żadnego ratunku.
 
Po raz kolejny rodzinę czekała wyprawa do Zabrza. Ignaś przeszedł badania Angio-TK, w celu dokładniejszego sprecyzowania miejsca zwężenia. Lekarze stwierdzili, że interwencja kardiochirurgiczna jest zbyt ryzykowna i muszą się zastanowić co dalej zrobić.
 
Po tygodniu, stan Ignasia bardzo się pogorszył. Cały dzień płakał, nie chciał jeść, dostał gorączki. Wieczorem miał zmierzony cukier, który skoczył mu do 400! Nikt nie wiedział dlaczego… Lekarze zabrali Ignasia niezwłocznie na intensywną terapię. Następnego dnia konieczna była operacja. Tym razem, oprócz poszerzenia żył, zrobiono mu dziurkę pomiędzy przedsionkami, aby przy ewentualnym kolejnym zwężeniu, można było poszerzyć te miejsca balonikiem, za pomocą cewnika, bez interwencji chirurgicznej.
 
„Kolejny raz to przeżywaliśmy… Koszmar, z którego nie możemy się wybudzić. Nasz mały wojownik po raz czwarty walczy o życie. Nasza kruszynka ma dopiero 3 i pół miesiąca, a zarazem cztery chirurgiczne operacje na otwartym sercu za sobą. Ignaś jest taki silny! Za każdym razem pokazuje lekarzom, że poradzi sobie ze wszystkim, mimo, że nie dają mu oni większych szans.”– mówią pełni nadziei rodzice.
 
Ile jeszcze może znieść mały Ignaś? Ile może jeszcze znieść ten mały rycerz?
 
Ignaś dzisiaj (13.07.2018 r. ) jest na zabiegu cewnikowania serca wraz z poszerzeniem żył płucnych balonem. Od ostatniej operacji 19 czerwca rodzice wraz z dzieckiem po wypisaniu 2.07.br. byli w domu bardzo krótko - tydzień. Jednak niestety w ubiegły czwartek 12.07.br. znowu wrócili do Zabrza z powodu zwężenia żył. 
 
Światełko nadziei dla małego wojownika i jego rodziny znalazło się we Włoszech :
 
„Znaleźliśmy we Włoszech profesora Adriano Carotti, który dał nam nadzieję na wyleczenie naszego dzielnego synka. Jednak taka operacja nie jest finansowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Koszt takiego wyjazdu do Włoch, z tego co wiemy od innych rodziców serduszkowych dzieci to około 150-200 tysięcy złotych! Mamy nadzieje , że nie będzie potrzebny specjalistyczny transport medyczny karetka, ale na to też musimy być przygotowani. Nigdy nie przypuszczaliśmy, że znajdziemy się w takiej sytuacji, że będziemy musieli prosić innych ludzi o pomoc finansową! Koszty związane z wyjazdem i leczeniem Ignasia znacznie przewyższają nasze możliwości finansowe, a przecież nie powiemy Ignasiowi, że nie spróbujemy mu pomóc, bo nas na to nie stać… Dlatego błagamy wszystkie Dobre Anioły, które są na tej ziemi!
 
Wierzymy, że nasi czytelnicy nie pozostaną obojętni i pomogą dzielnemu Ignasiowi i jego Rodzicom w walce o życie. Na stronie Fundacji Rycerze i Księżniczki znajduje się zbiórka pieniędzy na wyjazd i leczenie do Włoch : http://rik.pl/ignas/
 
Na portalu  społecznościowym powstała grupa : Pomocnicy Ignasia - bazarek charytatywny – pieniądze z wylicytowanych rzeczy będą przeznaczone na operacje chłopca.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Info/ foto/ video: Fundacja Rycerze i Księżniczki oraz rodzina.



 

Katarzyna De Guzman
Przejdź do komentarzy

 

Kamery On-Line

Podziel się:
Oceń:
Tagi

Zobacz więcej z kategorii Strefa obywatelska


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe i naruszające regulamin będą usuwane.